Wydobycie

Drugie życie Hetzera

Jest koniec II wojny światowej. Okrążeni na Helu Niemcy próbują panicznie bronić się i ewakuować do Vaterlandu. Załoga Panzerjäger 38(t) Hetzer porzuca swój pojazd na plaży, na granicy Helu i Juraty… Niestety, nie znamy historii całego zdarzenia. Powojenne losy pojazdu są równie zagadkowe. Około stu metrów od porzuconego Hetzera znajdował się poligon desantowy Wojska Polskiego. Nikt nie interesował się niemieckim niszczycielem czołgów, który powoli pogrążał się w morzu. Aż do soboty – 26 maja 2007 r., kiedy to Fundacja na Rzecz Odzyskania Zaginionych Dzieł Sztuki „Latebra” podjęta kolejną próbę wydobycia Hetzera („Odkrywca” nr 7/2007). Poprzednia akcja, przeprowadzona w październiku 2006 r. („Odkrywca” nr 12/2006) musiała, z przyczyn niezależnych od organizatorów, zostać odwołana. Tym razem zakończyła się sukcesem. Po wielu godzinach walki, pojazd stanął na jurackiej plaży… w całości.
Rozpoczęła się żmudna rekonstrukcja pojazdu, długa droga odnawiania i remontów. Bezpośrednio po wydobyciu i przewieziono go na teren zakładu zajmującego się piaskowaniem elementów metalowych i tam pojazd został wstępnie pomalowany pierwsza warstwą antykorozyjną następnie został przetransportowany do warsztatu wulkanizacyjnego Auto-Gum, przy ul. Hynka 101 w Gdańsku, tam też rozpoczęły się wszelkie prace rekonstrukcyjne i konserwatorskie . – Od czasu wydobycia Hetzera, udało nam się odbudować wózek przedni lewy, czyli wszystkie elementy są pospawane, braki dorobione i uzupełnione , rozebrane, wyczyszczone, nasmarowane, uszczelnione i przykręcone na gotowo,( bez rozbierania resoru). Do niego przykręcone są koła, gotowe do przetaczania pojazdu – mówi Jarek Kukliński, nadzorujący prace.
Kolejnym, „przywróconym do życia” elementem jest wózek przedni prawy. Jak widać na zdjęciach w przypadku resoru z przodu, z prawej strony, cztery brakujące pióra powodują, że pojazd „kładzie” się na tę stronę. – Pomimo rozwiercenia szpickopu mamy nadal problem z wybiciem klina. Jak do tej pory poddało się trzech kowali…ja nie. Prawdopodobnie skończy się na wannie ultradźwiękowej,mówi Jarek Kukliński
Tylne wózki nie zostały jeszcze odkręcone od kadłuba pojazdu, gdy pojazd stanie na przednich kołach – wówczas będzie to możliwe. Aby tego dokonać, należy albo wyciąć resztki zbiorników – co jest ostatecznością, albo odkręcić płyty dolne i dostać się do śrub od wózków. Na razie zostały odrestaurowane wahacze oraz piasty, tak aby pojazd mógł się toczyć Została też rozebrana i wyczyszczona skrzynia biegów – jest to przekładnia planetarna prawie w idealnym stanie. Brakuje paru zewnętrznych elementów sterowania. – Dzięki uprzejmości Braci Kęszyckich, podczas wizyty w Panzer Farm, wykonałem szablony płyt nad gąsienicami (oryginalne płyty o grubości 5 mm „zjadło” morze) oraz rysunek tylnych kół napinających, z których pomimo ośmiomilimetrowej grubości blachy nic nie zostało, jedynie pierścienie z bieżni gąsienicy – mówi Jarek.
Kadłub jest już pomalowany drugą warstwą specjalnej farby podkładowej Po przetoczeniu pojazdu na nowe miejsce ok 50m od obecnego . koła będą zdjęte rozdzielone , bowiem śruby przykręcające felgę do pierścienia gumowego są w bardzo złym stanie, . Wykonano nowe śruby mocujące bandaże gumowe do felgi – jest ich 256 (po 32 na koło). – W trakcie prac rekonstrukcyjnych spostrzegliśmy, że Hetzer ma „ukręcony” wałek zdawczy ze skrzyni biegów do mechanizmu napędu gąsienic. Najprawdopodobniej w skutek postrzału – opowiada Kukliński.
–Niewykluczone, że jadąc z Juraty w stronę Helu dostał trafienie bezpośrednie w przednie prawe koło jezdne, pocisk kumulacyjny przebił się przez nie i eksplodował pomiędzy kołem a burtą pojazdu. Świadczą o tym częściowo rozerwane śruby mocujące bandaż gumowy do felgi, co mogło spowodować zablokowanie przedniego prawego koła napędowego. To oczywiście nasza hipoteza, której potwierdzenie uzyskamy w momencie, gdy „dojdziemy” do tego miejsca – dodaje.
Rdzeń pocisku przebił się przez burtę, tuż przy podłodze, i cudem ominął zasobnik z amunicją, trafiając w płytę ze sterowaniem krzywkowym skrzyni biegów. Pojazd mógł poruszać lewą gąsienicą i to tłumaczyło jego ustawienie w kierunku lądu, tam gdzie padł strzał. – W dalszych planach mamy naprawę gąsienic. Dzięki forum „Odkrywcy” udało mi się nawiązać kontakt z człowiekiem, który ma ogniwa gąsienicy (brakuje jeszcze 25 ogniw i kółka podporowego bez osi). Skontaktowaliśmy się także ze specjalistami ze stoczni remontowej, którzy zadeklarowali pomoc w dorabianiu tylnego koła płyty osłonowej i uruchomieniu gąsienic. Długa jeszcze droga do osiągnięcia celu jakim jest „ożywienie” Hetzera. Widząc jednak ogromne zaangażowanie ludzi, sił i środków, jestem przekonana, że to tylko kwestia czasu. O przebiegu prac Czytelnicy „Odkrywcy” będą informowani na bieżąco.

Serdecznie dziękuje Jarkowi Kuklińskiemu, Dominikowi Markiewiczowi, Marcinowi Mikołajczakowi
za pomoc w przygotowaniu artykułu.

Hetzer wydobycie Jurata 2007r.

cooltext1242362150